Inteligentne wejście do mieszkania — jak to powstało ?
Wejście do mieszkania to jedno z tych miejsc, które w większości smart home traktuje się po macoszemu — może jakiś inteligentny zamek, może kamera, i tyle. U mnie to osobny, przemyślany projekt, złożony z kilku elementów, które razem dają coś więcej niż suma części.
Punkt wyjścia
Chciałem czegoś, co realnie ułatwia życie (koniec z szukaniem kluczy), ale jednocześnie nie robi kompromisu na bezpieczeństwie i nie jest zależne od jednego producenta czy jednej chmury. Zamiast kupować gotowy, zamknięty ekosystem, połączyłem kilka sprawdzonych elementów własnym kodem.
Z czego się to składa
UniFi Doorbell G4 Pro PoE — wideodomofon z czytnikiem odcisku palca i NFC. To pierwszy punkt styku: rozpoznaje, kto stoi pod drzwiami, zanim jeszcze dotknie klamki. Atutem jest zasilanie PoE wparte UPS więc domofon działa nawet jak zabraknie prądu.
Zamek Tedee Pro — elektroniczny zamek, który fizycznie otwiera i zamyka drzwi na sygnał, bez majstrowania przy oryginalnym mechanizmie. Sam zamek sygnowany przez Gerdę – polskie przedsiębiorstwo działające na rynku zabezpieczeń od 1987 roku. Dodatkowym atutem i cechą, która była kluczowa przy wyborze jest sterowanie lokalne po adresie IP. Totalna odporność na awarię chmury czy brak internetu.
Kontaktrony przy zamkach na ryglach — proste, ale niezawodne czujniki magnetyczne monitorujące stan samego zamknięcia (czy rygle są faktycznie zatrzaśnięte), niezależnie od tego, co „myśli” sam zamek elektroniczny. Kontagtrony podpięte do systemu alarmowego Satel Integra.
Kontaktron monitorujący otwarcie drzwi — osobny czujnik na samym skrzydle drzwiowym, który mówi systemowi po prostu: drzwi są otwarte albo zamknięte, tu i teraz. Tak jak kontaktrony od rygli wpuszczone w futrynę. Z zewnątrz totalnie nic nie widać, estetyka na najwyższym poziomie.
Kamera robiąca snapshot po wejściu — automatyczne zdjęcie w momencie wejścia do mieszkania, trafiające prosto do mojego systemu powiadomień.
Jak to wszystko się spina
Sercem układu sterującego zamkiem jest Raspberry Pi z własnym mostkiem napisanym w PHP. Ścieżka wygląda tak: dzwonek (G4) rozpoznaje palec albo kartę → Unifi Protect uruchamia lokalnie webhookiem skrypt na Raspberry Pi → stamtąd leci do lokalnego API bridge’a Tedee, które fizycznie otwiera zamek. Nie potrzeba internetu, żeby wszystko działało.
W Unifi Protect mam skonfigurowane różne eventy w zależności czyj token lub palec został zeskanowany. Dzięki temu wiemy kto wchodzi. W przypadku zeskanowania palca przez osobę trzecią doorbell ma konfigurowany oddzielny event przy okazji którego dostajemy informację, że ktoś majstruje przy zamku.
Świadomie zaprojektowałem to jako niezależną ścieżkę krytyczną — działa poza moim głównym stosem Proxmox/Docker/Home Assistant. Jeśli coś padnie w reszcie infrastruktury (aktualizacja, restart kontenera, cokolwiek), wejście do własnego mieszkania i tak działa.
Więcej niż jeden czynnik
Rozpoznanie nie opiera się na jednej metodzie. Odcisk palca, karta NFC (DESFire) i dodatkowo heurystyka obecności po Wi-Fi razem budują coś w rodzaju dwuskładnikowej weryfikacji — nie wystarczy jedna metoda, żeby system uznał, że to naprawdę ja.
Kontaktrony dokładają do tego kolejną warstwę — niezależnie od tego, co zgłasza elektronika zamka, fizyczny czujnik magnetyczny potwierdza rzeczywisty stan rygli i samych drzwi. To rozdzielenie „co system myśli, że się stało” od „co faktycznie się stało” jest moim zdaniem kluczowe w każdym systemie bezpieczeństwa.
Powiadomienia i pełny obraz sytuacji
Wszystkie zdarzenia — otwarcie, zamknięcie, rozpoznanie na dzwonku, snapshot z kamery — trafiają do mojego własnego huba powiadomień, który napisałem, bo żadne gotowe rozwiązanie nie ogarniało tego w sposób, jakiego szukałem. Telegram, powiadomienia push z Home Assistanta, komunikaty głosowe — wszystko z jednego miejsca, ze zdjęciem z kamery dołączonym automatycznie do zdarzenia wejścia.
W Home Assistant dodatkowo dzwonek wywołuje popup z podglądem kamery na tablecie ściennym czy telefonie — więc zanim ktokolwiek otworzy drzwi, widzę, kto stoi na progu.
Detal, który pokazuje, że to naprawdę projekt pasji
Sam bridge do zamka Tedee siedzi w customowym, drukowanym na własnej drukarce 3D uchwycie ściennym — który przeszedł przez kilkanaście iteracji, zanim pasował dokładnie tak, jak chciałem. Bo skoro już się robi coś porządnie, to porządnie do samego końca.
Efekt końcowy
Wchodzę do mieszkania palcem albo kartą, drzwi się otwierają, system wie, że to ja, kontaktrony potwierdzają, że wszystko fizycznie się domknęło, a ja dostaję zdjęcie i powiadomienie — wszystko bez jednej chmurowej zależności, którą mógłby wyłączyć jakiś producent następnym update’em.
Jeśli budujesz coś podobnego u siebie lub zastanawiasz się, jak to sensownie zrobić
Napisz do mnie!pogadamy o Twoim projekcie.
